ZAiKS: dlaczego warto zadbać o swoje piosenki, nie tylko o ich premierę
Nagrywacie numer. Poprawiacie wokal, szukacie odpowiedniego brzmienia gitary, zastanawiacie się, czy refren nie powinien wejść kilka sekund wcześniej. Potem okładka, premiera, pierwszy koncert i sprawdzanie, czy ktoś w ogóle tego słucha. A co z prawami do tej piosenki? Kto napisał tekst, kto muzykę, jakie udziały mają poszczególni autorzy i kto zajmie się pieniędzmi, gdy utwór zacznie być wykorzystywany poza Waszym własnym kanałem?

Mam wrażenie, że o tych rzeczach łatwo zapomnieć, kiedy najważniejsze jest po prostu wypuszczenie muzyki w świat. Tymczasem współpraca z ZAiKS-em dotyczy właśnie tego mniej widowiskowego, ale bardzo ważnego kawałka życia autora: licencji, rozliczeń i wynagrodzenia za korzystanie z jego twórczości.
Ponad sto lat pilnowania autorów
Historia ZAiKS-u sięga marca 1918 roku. Wśród założycieli byli Julian Tuwim, Jan Brzechwa, Antoni Słonimski i Anda Kitschman. Organizacja powstała z inicjatywy autorów teatralnych i kabaretowych, którzy chcieli chronić swoją pracę i otrzymywać wynagrodzenie za jej wykorzystywanie. Pierwotna nazwa brzmiała Związek Autorów Kabaretowych.
To ciekawy początek, bo przypomina, że problem nie narodził się razem ze Spotify, YouTube’em czy kopiowaniem kaset. Ktoś pisał, ktoś inny korzystał, a autor musiał dopilnować, żeby jego praca nie była traktowana jak darmowy dodatek do całej reszty.
Dzisiaj Stowarzyszenie Autorów ZAiKS jest organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Udziela licencji, pobiera wynagrodzenia od korzystających z utworów, a następnie dzieli je i wypłaca uprawnionym twórcom. Te wynagrodzenia znamy jako tantiemy.
Za tym słowem nie stoi żadna magiczna premia za bycie artystą. Chodzi o pieniądze należne autorowi za wykorzystanie jego pracy.
Największą zaletę współpracy widzę w tym, że autor nie musi samodzielnie organizować całego systemu licencjonowania i rozliczania wykorzystań utworów objętych umową. ZAiKS wykonuje te zadania zbiorowo, w zakresie powierzonych mu praw.
Wyobraźcie sobie, że napisaliście muzykę do piosenki, a ktoś inny jej tekst. Utwór zaczyna żyć poza Waszą premierą: jest wykonywany na koncertach, odtwarzany publicznie albo nadawany w radiu. W ramach zarządzanych praw ZAiKS zajmuje się rozliczaniem takich wykorzystań. To nie znaczy, że każde odtworzenie daje tę samą kwotę. Wynagrodzenie zależy od rodzaju wykorzystania i obowiązujących zasad rozliczeń.
Współpraca nie kończy się też na polskiej granicy. ZAiKS ma umowy o wzajemnej reprezentacji z zagranicznymi organizacjami autorskimi. Dzięki nim może otrzymywać i przekazywać tantiemy za wykorzystanie polskiego repertuaru za granicą, w zakresie wynikającym z tych umów.
To ważne również dla mniejszych twórców. Nie trzeba przecież mieć stadionowej trasy, żeby Wasza muzyka dotarła do kogoś poza Polską.
Autor to nie zawsze wykonawca
Jedna rzecz wymaga szczególnego podkreślenia: ZAiKS reprezentuje prawa autorów, a nie prawa artystów wykonawców wynikające z samego wykonania. Jeżeli napisaliście muzykę lub tekst, mówimy o prawach autorskich. Jeżeli śpiewacie albo gracie cudzą kompozycję, sam występ nie czyni Was jej autorami. Oczywiście jedna osoba może być jednocześnie autorem i wykonawcą.
Dlatego zdanie „jestem muzykiem, więc wszystkie moje pieniądze za muzykę załatwi ZAiKS” jest zbyt dużym uproszczeniem. Najpierw trzeba ustalić, z jakiego tytułu przysługuje Wam wynagrodzenie.
Druga ważna różnica dotyczy współpracy i członkostwa. Nie trzeba należeć do stowarzyszenia, żeby powierzyć ZAiKS-owi zarządzanie prawami i otrzymywać tantiemy. Organizacja współpracuje zarówno ze swoimi członkami, jak i z autorami, którzy podpisali odpowiednią umowę, ale członkami nie są.
Członkostwo jest osobną sprawą. ZAiKS wskazuje, że wiążą się z nim również dodatkowe formy pomocy prawnej, finansowej i programy socjalne, na zasadach obowiązujących w stowarzyszeniu. Nie należy więc automatycznie przypisywać wszystkich tych świadczeń każdej osobie, która jedynie powierzyła prawa w zarząd.
Warto wspomnieć także o Funduszu Popierania Twórczości, działającym od 1970 roku. Jego zadaniem jest wspieranie twórczości i przedsięwzięć kulturalnych. To kolejny obszar działalności ZAiKS-u, ale nie automatyczny przelew dla każdego autora, który zgłosi piosenkę.
Sam system rozliczeń potrzebuje informacji. Organizacja musi wiedzieć, jaki utwór rozlicza, kto go stworzył i komu przysługują udziały. Utwory można zgłaszać elektronicznie przez zaiks.online, a przy utworach współautorskich istnieją procedury potwierdzania udziałów.
Moim zdaniem właśnie tutaj warto zrobić porządek, zanim piosenka zacznie zarabiać. Kiedy wszyscy siedzą jeszcze razem na próbie, łatwiej porozmawiać o tym, kto co napisał. Po latach, rozstaniu zespołu i pierwszym poważnym sporze taka rozmowa może wyglądać zupełnie inaczej.
Łzy i spór o autorstwo
Przy historii Łez dobrze widać, dlaczego o autorstwie warto rozmawiać wtedy, kiedy zespół jeszcze normalnie ze sobą pracuje. Nie dopiero po rozłamie, gdy każdy ma już własną wersję przeszłości.
Adam Konkol publicznie mówił, że pisał większość materiału Łez, ale zgodził się przypisać pozostałym muzykom część udziałów w ZAiKS-ie. Później zaczął kwestionować współautorstwo, między innymi Anny Wyszkoni przy „Agnieszce już dawno…”. Wyszkoni figurowała w zgłoszeniu, natomiast Konkol utrzymywał, że nie napisała ani tekstu, ani melodii tej konkretnej piosenki. To jego stanowisko w sporze, a nie rozstrzygnięcie, które możemy przyjąć za pewnik.
W styczniu 2025 roku „Wprost” opisywał, że w katalogu ZAiKS-u przy „Agnieszce” jako autorzy muzyki i tekstu figurowało sześć osób. Sam wpis nie pozwala jednak odtworzyć, kto dokładnie co stworzył podczas pracy nad piosenką.
Nie chodzi więc o sytuację, w której po odejściu Konkola nagle przestano wymieniać go jako autora. Spór dotyczy tego, czy innym osobom słusznie przypisano współautorstwo i wynikające z niego udziały. Z relacji Konkola wynika, że część tych ustaleń pochodziła jeszcze z okresu wspólnej działalności zespołu.
I tutaj zaczyna się problem większy niż jedna piosenka. Zespół może wspólnie grać, jeździć na koncerty i przez lata budować sukces utworu, ale autorstwo i udział w sukcesie to nie są automatycznie te same rzeczy. ZAiKS rozróżnia autora muzyki od aranżera, a zgłoszenie utworu wymaga określenia twórców i ich udziałów.
Dlatego wpisanie kogoś jako autora nie powinno być koleżeńskim gestem pod hasłem „gramy razem, więc każdy coś dostanie”. Najpierw trzeba ustalić, kto rzeczywiście wniósł twórczy wkład, a później uzgodnić udziały i zadbać o dokumentację. Współtwórcy mogą umownie określić wielkość swoich udziałów.
Moim zdaniem warto to zrobić, zanim pojawią się większe pieniądze. Nie dlatego, że od razu trzeba podejrzewać kolegów z próby o złe intencje. Dlatego, że za dziesięć lat każdy może inaczej pamiętać ten sam wieczór, podczas którego powstał refren.
Historia Łez nie jest dowodem na błąd ZAiKS-u ani na to, że organizacja powinna sama wiedzieć, kto napisał daną piosenkę. Pokazuje natomiast, jak ważne są prawidłowe zgłoszenia i jasne ustalenia między autorami. Współpraca z organizacją rozliczającą tantiemy nie zastępuje porządku we własnym zespole.
Warto współpracować, ale czytajcie umowę
Nie chciałbym, żeby ten tekst brzmiał jak obietnica: podpiszecie dokument i od następnego miesiąca zaczniecie żyć z tantiem. Tak to nie działa. Samo zgłoszenie utworu nie oznacza, że ktoś będzie go wykorzystywał, a wysokość wynagrodzeń wynika z jego eksploatacji i zasad rozliczenia.
ZAiKS nie tworzy też Waszych praw autorskich. One przysługują autorowi automatycznie, nie dopiero po wpisaniu piosenki do bazy. Rejestracja służy temu, żeby organizacja miała informacje potrzebne do zarządzania utworem i jego rozliczenia.
Współpraca ma również koszty. ZAiKS potrąca z pobranych wynagrodzeń koszty związane z ich pozyskaniem i podziałem, określane jako koszty inkasa. Nie należy więc zakładać, że cała kwota zapłacona przez użytkownika utworu trafia bez potrąceń na konto autora.
Przed podpisaniem umowy trzeba sprawdzić jej zakres. Oficjalne zasady przewidują możliwość ograniczenia powierzenia przez wyłączenie określonych pól eksploatacji albo wskazanie terytoriów. Powierzenie jest bezterminowe, ale może zostać wypowiedziane z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia, ze skutkiem na koniec półrocza kalendarzowego.
Wzór umowy obejmuje również istniejące i przyszłe utwory autora, zgodnie z jej zakresem. To nie jest dokument, który warto podpisywać bez czytania, traktując go jak formularz dotyczący wyłącznie jednego singla.
Dla mnie wniosek jest prosty: jeśli piszecie muzykę lub teksty, a Wasze utwory są wykonywane, nadawane czy odtwarzane publicznie, warto przyjrzeć się tej współpracy. Nie dlatego, że ZAiKS zrobi z Was gwiazdy. Dlatego, że premiera piosenki i rozliczenie jej późniejszego wykorzystania to dwie różne sprawy.
Ten tekst nie jest materiałem sponsorowanym. Zachęcam do zapoznania się z informacjami dla autorów, zasadami współpracy i dokumentami, zanim podejmiecie decyzję. Nie chodzi o podpisywanie czegokolwiek w ciemno, tylko o świadome zadbanie o własną pracę.
Bo dobry numer może powstać w pokoju, na próbie albo przy kuchennym stole. Ale kiedy wychodzi w świat, dobrze wiedzieć nie tylko, kto go słucha, lecz także na jakich zasadach ktoś z niego korzysta. Muzyka jest emocją, jasne. Tylko że napisanie jej to również praca. I nie ma nic złego w tym, żeby autor dostał za tę pracę swoje pieniądze.
Jak w przyszłości pomoże Wam FanStage.
Na FanStage chcemy nie tylko opowiadać o muzyce, ale też ułatwiać życie ludziom, którzy ją tworzą. Zależy nam, żeby artyści mogli łatwiej znaleźć potrzebne informacje, zrozumieć zasady współpracy i przejść od czytania o swoich prawach do konkretnego działania.
Dlatego dołożymy wszelkich starań, żeby w przyszłości artyści współpracujący z FanStage mogli rozpocząć zgłoszenie do ZAiKS-u bezpośrednio z poziomu naszej platformy. To kierunek, nad którym chcemy pracować, a jego realizacja będzie wymagała odpowiednich ustaleń z ZAiKS-em.
Pracujemy nad tym, żeby ta droga była prostsza: mniej szukania, mniej błądzenia między stronami i łatwiejsze zadbanie o własną twórczość. Wypatrujcie kolejnych zmian na FanStage. Będziemy informować Was na bieżąco o postępach, a gdy tylko uda nam się wdrożyć możliwość rozpoczęcia zgłoszenia do ZAiKS-u z poziomu naszej platformy, od razu damy znać naszej społeczności.
Dyskusja
Co o tym myślisz? Podziel się opinią.